No bo kto to jest wiedźma, tak właściwie? Brzydka starucha z obowiązkową brodawką na krogulczym nosie, którą straszy się dzieci, żeby szybko zasnęły? Może też, kto wie. Często się wiedźm nie widuje w naszym pięknym kraju, więc trudno badać ich statystyczną charakterystykę.
Wiedźma. Ta, która wie. Kobieta posiadająca wiedzę. Ale nie tą wiedzę książkową, przyswajaną z zewnątrz.
Są dwa rodzaje nauki. Od zewnątrz i od wewnątrz. Ten pierwszy uznawany jest za najlepszy lub nawet jedyny. Toteż ludzie uczą się poprzez dalekie podróże, oglądanie, czytanie, uniwersytety, wykłady – uczą się dzieki temu, co wydarza się poza nimi. Człowiek jest istotą głupią, która musi się uczyć. Dokleja więc do siebie wiedzę, zbiera ją jak pszczoła i ma jej coraz więcej, użytkuje ją i przetwarza. Ale to w środku, co jest “głupie” i potrzebuje nauki, nie zmienia się. (…) Wiedza, którą się tylko obrasta, niczego w człowieku nie zmienia albo zmienia go jedynie pozornie, z zewnątrz, jedno ubranie zmienia się na inne. Ten zaś, kto uczy się poprzez branie w siebie, przechodzi nieustanne przemiany, ponieważ wciela w swoją istotę to, czego się uczy. (“Prawiek i inne czasy”)
Wiedźma może posiadać wiedzę, ale przede wszystkim JEST mądra. Wiedźma to kobieta, która rozumie prawa nieustannie kotłujące się w przyrodzie i w ludziach. Która patrząc, widzi głębiej. Odbiera świat wszystkimi zmysłami równocześnie, potrafi patrzeć na wskroś przez obrus zmysłowej rzeczywistości i dostrzegać stół, na którym rozkłada się nasz namacalny świat.
Wiedźma nie musi być stara ani brzydka. W bajkach zawsze wiedźmy są stare, ale tak naprawdę wiedźma ma po prostu tyle lat, że już zdążyła wiele rzeczy pojąć. A brzydka jest tylko dlatego, żeby można nią było straszyć niegrzeczne maluchy. W istocie wiedźma równie dobrze może być młoda i piękna. Tylko, że wtedy nazywa się ją “czarownicą”, bo czaruje swoją urodą i siłą.
Czarownica jest w pierwszej kolejności świadoma swojej natury, swoich atutów i swojej funkcji, roli w świecie. Nie musi być z tego tytułu od razu walczącą feministką krzyczącą w twarz mężczyznom, że żąda równouprawnienia. Równouprawnienie to fikcja, której urzeczywistnienie pozbawiłoby zarówno mężczyzn jak i kobiety ich naturalnego piękna i wyjątkowości. Dlatego czarownica wie, po co jest na świecie i jaka jest jej rola jako kobiety. I jest dumna z tego, w czym jest lepsza od mężczyzn, ale jednocześnie zostawia mężczyznom to, w czym oni są lepsi.
Ale czarownica to nie jest po prostu świadoma kobieta realizująca zadania, które stawia przed nią jej natura. Posiadanie wiedzy o istocie rzeczy i prawach nimi rządzących daje czarownicy naturalne prawo do używania jej. Czarownica może obserwować różne procesy zachodzące w świecie, od rozkwitu pąków na drzewach przez fazy księżyca aż po starzenie się człowieka. Może też obserwować te mniej regularne i harmonijne zjawiska, chorobę toczącą ciało ludzkie, odwracający się los, jad zatruwający duszę człowieka od lat nieszczęśliwego. I może starać się na nie wpływać. To naturalne u człowieka, że cokolwiek pozna, od razu stara się to zmienić i wykorzystać dla siebie. Odkryliśmy elektryczność? – Wynaleźliśmy żarówki. Odkryliśmy fale radiowe? – Mamy krótkofalówki. Zauważyliśmy siły zamknięte w atomie? – Oto nasze elektrownie i bomby. Tak samo wiedźma kiedy zaczyna dostrzegać zjawiska i siły rządzące jej światem, zawsze będzie przynajmniej próbowała eksperymentować z nimi, badać ostrożnie stopą cienki lód, próbować się ze światem na rękę, jak daleko mi pozwolisz? To mogę zmienić? A to? A co się stanie, jeśli nacisnę ten duży czerwony przycisk z napisem “detonation”? Zupełnie jak małe dziecko, które całe swoje kilkuletnie życie spędza na badaniu granic swoich możliwości, określaniu, co może, czego nie może, na co ma wpływ, a na co nie i jakie są konsekwencje każdego czynu. Wiedźma więc bada, wysuwa jak ślimak długie czułki i kręci nimi na wszystkie strony, sprawdzając w którą stronę i jak daleko może pójść nie powodując globalnej katastrofy.
I stopniowo uczy się czarować. Wykorzystywać prawa, o których istnieniu niewszyscy wiedzą do zmieniania rzeczywistości, naginania jej reguł. Czasami się uda, czasami nie, czasem się wiedźma sparzy, a czasem poobija, ale przecież nie ma innego sposobu na przyjęcie wiedzy do siebie, na zakorzenienie jej w sobie. Czasem odnajdzie harmonię, a czasem popadnie w obłęd opętana siłami, których potęgi niedoceniała. Taka jest cena wiedzy.
Wiedźma wie i wiedźma widzi. Wiedźma czuje i słucha. Ale wiedźma też działa. Wykorzystuje wiedzę, którą wchłania od świata i buduje na niej swoją małą, lokalną potęgę. Używa daru, który sobie pracowicie wydrapała z ducha świata. Mości sobie własne legowisko w suchych, ciepłych liściach i urządza się najlepiej jak potrafi w swoim kawałku rzeczywistości. Żeby potem, pod koniec życia móc już tylko wygrzewać stare kości na piecu jak wielki, bury kot i odcinać kupony.
Ot, wiedźma.